W dniu dzisiejszym odbyło się spotkanie z mieszkańcami Polic (zdjęcia)
13 marca 2018
Ostre spięcie na linii Geblewicz – Zaremba
14 marca 2018

Kłótnia o PŻM

Przypisywanie Platformie Obywatelskiej odpowiedzialności za problemy Polskiej Żeglugi Morskiej to co najmniej odwracanie kota ogonem – stwierdził Olgierd Geblewicz, marszałek województwa z ramienia PO. I przekonywał, że wina spoczywa na Prawie i Sprawiedliwości. Krzysztof Zaremba z PiS-u odpowiedział, że marszałek w ogóle nie powinien zabierać głosu w tej sprawie.

Geblewicz na konferencji prasowej zarzucił szczecińskiej firmie m.in. brak przejrzystości w kwestiach finansowych.

– Od tygodnia mamy desperacką próbę obrony poprzez atak – stwierdził. – W mediach wprost PiS-owskich lub opanowanych przez PiS mamy do czynienia z efektownymi informacjami dotyczącymi brylantów, cygar, oraz desperacką próbą przyklejenia sytuacji w PŻM-ie do Platformy. W mojej ocenie to przygotowanie opinii publicznej na trudne czasy przed PŻM-em. O tym, że Platforma nigdy nie miała wpływu na funkcjonowanie PŻM-u, wiedzą w Szczecinie wszyscy. Nigdy żadna osoba kojarzona z PO nie pracowała w Polskiej Żegludze Morskiej. Był to bastion PiS-u, obecnie ministra Brudzińskiego. PŻM jako przedsiębiorstwo państwowe miał specjalny status – sami pracownicy wybierali dyrektora, oceniali go, zatwierdzali plany rozwojowe i finansowe. O tym, że minister skarbu nie ma żadnych realnych narzędzi nadzoru nad PŻM-em, mówiło się od wielu lat. W 2007 roku próbowano zlecić wszechstronną kontrolę, kontrolerzy odbili się od drzwi – a wysłał ich tam minister Jasiński z PiS-u.

Wedle marszałka PO wielokrotnie postulowała większą transparentność firmy. Politycy Platformy chcieli przekształcić ją w spółkę prawa handlowego. Jak powiedział marszałek, to prezydent Lech Kaczyński zawetował tę możliwość. W jego opinii to PiS krył osoby „wydające pieniądze na brylanty i cygara”. Jednocześnie marszałek zadeklarował, że w PO jest gotowość do „poważnej rozmowy” o Polskiej Żegludze Morskiej.

– To, co jest niezmienne w PŻM-ie od lat, to jest brak transparentności – dodał Norbert Obrycki, poseł PO.

– Olgierd Geblewicz, chudopachołek Stanisława Gawłowskiego, oraz Herr Obrycki powinni siedzieć w tej sprawie cicho – skomentował Krzysztof Zaremba, poseł Prawa i Sprawiedliwości. – Przecież Geblewicz to człowiek, który nie potrafił kontrolować podległych sobie struktur, i dorobił się pod swoim bokiem zorganizowanej grupy przestępczej, grupy, która w aferze melioracyjnej wzbogaciła się o 600 milionów złotych. Minister skarbu z PO nie chciał i nie potrafił kontrolować PŻM-u. Platforma planowała skomercjalizować to przedsiębiorstwo. Młodzik z zaciągu Sławomira Nitrasa biegał wtedy po mieście i opowiadał, że będzie szefem rady nadzorczej. W czasie, gdy dyrektorem PŻM-u był Paweł Szynkaruk, który cieszył się zaufaniem Platformy, wyparowało 300 milionów euro. Tymczasem minister z PiS-u, Marek Gróbarczyk, pokazał, że można podejmować konkretne działania. Korzystając ze swoich prerogatyw odwołał radę pracowniczą i dyrektora i wprowadził komisarza, który  naprawia firmę – dzięki temu PŻM wychodzi na prostą i ma 54 milionów zysku. PO niech nie odsuwa od siebie odpowiedzialności, bo ich dziedzictwo to właśnie afery: Amber Gold, reprywatyzacyjna, melioracyjna, stoczniowa i informatyczna.

 

Źródło: www.24kurier.pl